... Piesza Poznańska Pielgrzymka ...



Relacje z 77 Poznańskiej Piegrzymki na Jasną Górę 2011.

5/6 lipca
No i się zaczęło - tak trochę żartobliwie mówiąc.
Minął rok i po raz 77 rusza Poznańska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. W tym roku idziemy po hasłem: " W komunii z Bogiem" jako wotum wdzięczności za beatyfikacje Jana Pawła II. W tym roku pierwsi pątnicy wyruszyli już 2 lipca z Czarnkowa, 5 lipca dołączyli w Grodzisku do Grupy 20. Buk, Opalenica, Grodzisk Wlkp. i Kościan - to miasta z których właśnie 5 lipca wyruszyli pątnicy na pielgrzymi szlak. W Opalenicy mszę na rozpoczęcie pielgrzymki sprawował ks. bp Zdzisław Fortuniak. W homilii zwrócił uwagę miedzy innymi na potrzebę nawrócenia i zawierzenia Panu Bogu. Z pielgrzymki człowiek powinien wrócić inny do domu. Wtedy jest ona dobra i owocna.
A po mszy - w drogę. Kierunek: Konojad, Łęki Wielkie, Bonikowo, Śmigiel. Tak więc pierwsi na trasę wyruszają pątnicy tzw. grup opalenickich.
Następnego dnia 6 lipca w katedrze o godz. 8.00 Ksiądz Arcybiskup Metropolita Poznański odprawił mszę na rozpoczęcie pielgrzymki, udzielając błogosławieństwa wszystkim pątnikom.
W homilii Ks. Arcybiskup określając pielgrzymkę posłużył się trzema porównaniami: wędrówki do ziemi Kanaan - jak Abraham; wędrówkę do Egiptu - jak bracia Józefa w poszukiwaniu jedzenia dla swojego narodu i wędrówka do Jerozolimy - do miejsca najświętszego.
Po mszy "raz ciach" i wszystkie 11 grup jedna po drugiej wyruszyły w drogę - oczywiście powodując małe korki w Poznaniu. Ale to rzecz normalna w Poznaniu - korki oczywiście i to bez pomocy pielgrzymki.
Pątnicy obrali trzy kierunki: Środa Wlkp. przez Tulce; Zaniemyśl i okolice przez Kórnik i trzeci "maratoński" - Śrem. Po drodze pielgrzymi zostali "rozpieszczeni" przez gościnnych parafian, którzy przygotowywali posiłki; a kapelan w katedrze ogłosił post w tym roku na pielgrzymce - z powodu braku kuchni polowej w tym roku. To niespodzianka, podobnie jak fakt, że w tym roku z powodów "personalnych: grupa 13 została połączona z grupą 3.
A co w opalenickich?
Idą - to i dobrze; dzielnie idą w kierunku; Jerki Krzywinia, Pawłowic. Po drodze korzystając z posiłku w parafii Racot.
I tak to się zaczyna.
Niech dobry Bóg wszystkim pątnikom błogosławi.

7 lipca
Dlaczego ludzie idą na pielgrzymkę?
Takie pytanie często stawiają Ci którzy się przyglądają pątnikom. Często także pytają się dziennikarze?
Odpowiedzieć jednoznacznie wbrew pozorom wcale nie jest łatwo. Trzeba sie przede wszystkim zapytać tych, którzy pielgrzymują. A powodów jest wiele i prośby i dziękczynienia; wszystko co możliwe; pewnie też próba sprawdzenia siebie. Dziś kolejny dzień - poświęcony modlitwą za ojczyznę. Dziś dołączyła do naszej pielgrzymiej rodziny grupa 16 - wychodząca z Leszna. Serdecznie witamy :)
Gdzie nas można znaleźć na mapie? Grupy opalenickie Gostyń, Krobia i okolice; grupy poznańskie Jarocin i okolice.
Dziś mieliśmy ponownie okazję doświadczyć na własnej skórze, a raczej żołądku wielkopolskiej gościnności. I gdzie tu mówić o ogłoszonym przez kapelana poście?? to tak trochę z przymrużeniem oka. Żeby ktoś nie pomyślał. że pielgrzymka to tylko jedzenie i chodzenie i nic więcej. Będzie jeszcze okazja, myślę, aby napisać jak wygląda dzień na pielgrzymce tzw. stałe części, czyli pewien schemat dnia.
W nogach mamy niektórzy około 80 km, niektórzy 50 km. Trzeba jednak wspomnieć o grupie osób, która wyruszyła z Czarnkowa i ma juz w nogach prawie 170 km - ci już są zaprawieni. Natomiast pozostali muszą przetrzymać ten trudny fizycznie drugi i trzeci dzień. Bo potem to juz sie idzie. Trzeba też przyznać, że dziś było bardzo ciepło. Aczkolwiek jak sobie przypominam zeszły rok, to było gorzej.
Nie ma co narzekać. To też między innymi trud pielgrzymki. Czy słońce czy słota idziemy - taka nasza "robota". Ogólnie jest fajnie, jak to na pielgrzymce. Trochę bolą nogi, trochę pęcherzy, opalone słońcem buzie i nie tylko. I to jest piękne. Kładziemy się spać, aby jutro na nowo podjąć trud pielgrzymki i przejść kolejne kilometry do Matki.
Pozdrawiamy i zapraszamy, jeżeli ktoś czytający te słowa zdecyduję się dołączyć do nas nie ma sprawy: zawsze i wszędzie można.

8 lipca
Mija kolejny dzień naszego pielgrzymowania. Dzień słoneczny, przeplatany deszczem, czasami nawet dość intensywnym.
Jak wygląda dzień pielgrzyma?
Po pierwsze trzeba rano trzeba wstać! o której to zależy od godziny wyjścia grupy i tempa porannej toalety. A godziny wyjścia nawet sięgają godziny 6 rano. dzień rozpoczyna się modlitwą i śpiewem Godzinek. następnie wprowadzenie w tematykę dnia i podanie intencji modlitw. Centralnym punktem każdego dnia jest Eucharystia odprawiana rano lub w południe dla kilku grup: w kościele lub tzw. polowe czyli gdzieś w terenie. W ciągu dnia wygłaszane są dwie konferencje, odmawiany cały różaniec, śpiewane pieśni, inne modlitwy. Są także chwile ciszy dla prywatnej medytacji i oczywiście czas na rozmowy z braćmi i siostrami Oczywiście są także chwile postoju. Po około dwóch godzinach marszu następuje około 15 - 20 minut przerwy. Czas na nabranie trochę sił.
Od czasu do czasu, co wynika z naszych relacji pątnicy korzystają z gościnności różnych parafii, a przede wszystkim parafian, otrzymując obiadek aby w drodze nie ustać.
Po skończonym dniu marszu i dojściu do miejsca odpoczynku po modlitwie w kościele pielgrzymi rozchodzą się na nocleg. Niekiedy ludzie przychodzą do kościoła, aby zabrać pątników do domu, czasami trzeba pochodzić od domu do domu i prosić o przyjęcie na nocleg, a czasami można się załapać na stodołę, remizę, szkołę, albo salkę parafialną. Wbrew pozorom każdy dzień jest inny, choć schemat podobny, ale spotyka się różnych ludzi i wszystko pięknie się kręci.
Dzisiejszy dzień był poświęcony przede wszystkim modlitwom za chorych - we wspomnienie św. Jana z Dulki. Nich dobry Bóg nasze siostry i braci cierpiących wspiera i daje siły. A tym wszystkim, którzy ich leczą i pielęgnują wleje w serca nadzieję. Wszystkich czytających pozdrawiamy i zapraszamy na pielgrzymkę.

9 lipca
Właściwie dzisiejszy dzień można nazwać krótko - upał. Faktycznie słoneczko dało nam dziś popalić. Dla niektórych grup był to dziś etap spacerowy niecałe 20 km, a dla niektórych bardzo długi, jeżeli nawet nie najdłuższy. Ale tak to już bywa, jak w życiu: jedni mają łatwiej inni trudniej. Jutro się zmieni; ci którzy dziś "spacerowali" jutro muszą przejść trochę więcej, ci, którzy dziś mieli "maraton" jutro idą trochę mniej. Nie zmienia to faktu, że wszystkie grupy muszą przejść taką samą ilość kilometrów.
Dziś mieliśmy na pielgrzymce prymicje. To już tradycja - dzisiejszy dzień w grupach poznańskich poświęcony był modlitwie o powołania. W Pogrzybowie położonym niedaleko Ostrowa Wlkp. gdzie na mszy świętej spotkały się wszystkie grupy, które wyruszyły z Poznania, odbyły się pielgrzymkowe prymicje. Głównym celebransem i kazanie wygłosił ks. neoprezbiter Łukasz Szymański - w tym roku przewodnik grupy 7. Dzisiejsza msza była transmitowana przez Radio Emaus - dzięki temu nasza pielgrzymkowa rodzina bardzo się powiększyła.
Grupy opalenickie modliły się dziś o jedność Kościoła. To także problem współczesnego Kościoła, będzie okazja napisać o tym jutro.
Powoli nasze drogi grup opalenickich i poznańskich zbliżają sie do siebie. Niedługo spotykając się razem poczujemy się jedną rodziną pielgrzymkową.
Dziś niestety mieliśmy przykre zdarzenie. Kierowca, który ze zbyt dużą prędkością mijał grupę 5 potrącił księdza diakona. Wyglądało groźnie poszkodowany został odwieziony do szpitala, po badaniach okazało się że wszystko jest dobrze, tylko dolegliwe potłuczenia. Dzięki Bogu.
Ale jest ot prawda, że niektórzy kierowcy niestety nie zachowują ani bezpiecznej odległości, ani bezpiecznej prędkości mijając grupy. Nie wiem skąd to się bierze i dlaczego tak jest. Brak kultury, rozwagi, a może chęć pokazania jaki jestem ważny, a może zwykła nieuwaga. Za kierowców też będziemy się modlili.
Dziś ksiądz kapelan na mszy za pośrednictwem Radia Emaus zapraszał do wyruszenia na pielgrzymce i my też serdecznie zapraszamy.

10 lipca
Kolejny dzień pielgrzymowania. Dziś jesteśmy na półmetku. Coraz bliżej Jasna Góra.
Grupy opalenickie modliły się o powołania.
Na parkingu w lesie za wsią Świeca niedaleko Odolanowa wszystkie 6 grup spotkało sie na Eucharystii.
W tym roku przewodniczył mszy ks. neoprezbiter, a jednocześnie przewodnik grupy 19 ks. Krzysztof Giezek. W refleksji podzielił się doświadczeniem własnego powołania.
Dzień przywitał nas delikatnym deszczem, ale po południu zrobiła się bardzo gorąco, właściwie parno.
Grupy poznańskie dziś modliły się o jedność Kościoła.
W Kotłowie tradycyjnie wszystkie grupy spotkały sie na mszy na łące, na której przez wiele miesięcy spotykali sie katolicy na mszach, kiedy ich kościół był okupowany, w czasach rozłamu, który nastąpił w tej parafii 38 lat temu. W tym roku głównym celebransem i homilię głosił sam ks. kapelan Konrad. Właśnie w tym miejscu modlitwa o jedność ma szczególne znaczenie.
Zarówno parafia w Kotłowie i w pobliskim Mikstacie ugościła dziś pielgrzymów częstując ich pysznym niedzielnym obiadem.
Każdego dnia jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy okazują nam tyle dobroci.
W nogach mamy ponad 150 kilometrów. Jesteśmy na półmetku!
Juz coraz bliżej, jak to dobrze! Wszystkich serdecznie pozdrawiamy i pamiętamy w modlitwie.
Dziś niedziela, więc relacja krótka - wszak nie powinno się za dużo pracować w Dzień Pański.

11 lipca
Można napisać krótko. Dziś niezłego zamieszania narobił nam deszcz. Od samego rana strasznie lunęło. Wszystkie grupy zostały nieźle pomoczone. Także przez deszcz został zmieniony porządek mszy świętych. Dziś w Parzynowie koło Ostrzeszowa po raz pierwszy od wyjścia miały spotkać się grupy poznańskie i opalenickie. Piszę miały sie spotkać, bo wszystko popsuł wspomniany deszcz. Po porannej ulewie zaczęło się przejaśniać i rozpoczęły sie przygotowania do Eucharystii, gdy ponownie zaczęło padać, a nawet lać. Tym bardziej przykro, że gościem dziś na pielgrzymce był ks. bp Grzegorz Balcerek. Po krótkiej naradzie zapadła decyzja, ze w Parzynowie pozostają na mszy w kościele, grupy, które wyszły z Ostrzeszowa, pozostałe wyruszyły na szlak, aby "po drodze" odprawić msze w różnych kościołach.
Dziś po raz pierwszy na pielgrzymce modliliśmy się za prześladowanych chrześcijan - jak wspomniał w homilii ks. bp Grzegorz statystycznie co 3 minuty na świecie ginie ktoś, za to, że jest wyznawcą Chrystusa.
Dziś także święto św. Benedykta - Patrona Europy, który, jak wspominał także ks. bp w homilii, żył ponad 1500 lat temu, ale jego wiara i postawa życiowa nic nie straciła na aktualności. To on dał podwaliny pod kształt kultury i wiary tworzącej sie wówczas Europy. Dziś ta sama Europa potrzebuje powrotu do myśli i idei św. Benedykta. Nie można odcinać się od korzeni. Inaczej prowadzi to do upadku.
Europa potrzebuje odrodzenia i powrotu do wiary w Jezusa Chrystusa.
Ksiądz biskup dzisiejszy dzień poświęcił na to aby odwiedzić grupy prawie wszystkie grupy pielgrzymkowe, jednocześnie przypominając najważniejsze myśli z parzynowskiej homilii. Właściwie przez cały dzisiejszy dzień na niebie towarzyszyły nam ciężkie chmury i ten deszcz dał się we znaki pątnikom.
Ale co najważniejsze - mamy już "z górki" i na Jasną Górę coraz bliżej.
Obszy wszystko szło jak najlepiej.

12 lipca
Dzisiejszy poranek przywitał nas mgłą a zakończył się pięknym słońcem. To słońce zresztą w sumie towarzyszyło nam przez cały dzień.
Intencja dnia dzisiejszego - za rodziny.
W tym roku podobnie jak w latach ubiegłych, na pielgrzymce możemy zauważyć pielgrzymujące całe rodziny, nawet z małymi dziećmi, to istna wyprawa, zwłaszcza że trzeba zabrać całe "oprzyrządowanie" dla małych dzieci. Ale jest to także wspaniały widok pielgrzymującej całej rodziny. To przecież właśnie rodzina jest tym fundamentem społeczeństwa. Takie jest społeczeństwo jakie są nasze rodziny.
Pątnicy zgromadzili się dzisiaj w dwóch miejscach na Eucharystii w Donaborowie i Opatowie. Trzeba także wspomnieć, że parafia w Opatowie, także przygotowuje posiłek dla kilku grup, część pątników korzysta z gościnności ludzi, którzy otwierają swoje domy, część ma przygotowany dwudaniowy obiad w wiejskiej Sali - bardzo smaczny.
Pątnicy mają w nogach mają juz 200 kilometrów a mimo to mają jeszcze siły, aby pograć trochę w piłkę nożną. To taki dziś piłkarski etap - kilka grup rozegrało między sobą mecze. O wynikach w tym roku mówić nie będziemy, najważniejsze, aby była to dobra zabawa. Niektóre grupy także miały dzisiaj tzw. chrzest pielgrzymkowy, to takie symboliczne "wprowadzenie" do rodziny pielgrzymkowej. Można zobaczyć na zdjęciach.
Jasna Góra coraz bliżej, przekonają się o juz jutro niektórzy pątnicy widząc po raz pierwszy drogowskaz Częstochowa.
Pozdrawiamy serdecznie.

13 lipca
Mija kolejny dzień pielgrzymowania. Niektóre grupy wyszły już dziś na "ostatnią prostą", to znaczy pojawiły się pierwsze drogowskazy z napisem Częstochowa. Ku zdziwieniu wieloletnich pielgrzymów dziś nie padało - a to była taka "nowa świecka tradycja", że na miejsca noclegowe tego etapu pątnicy przychodzili w strugach deszczu. Ale co tak od czasu do czasu muszą być jakieś zmiany :) Dzisiejszy etap nosi miano "pustyni"; dość długi odcinek idzie się lasami i polami, a że było dziś dosyć duszno ten etap był dużym wysiłkiem dla pątników. Podobnie jak wczoraj w kilku grupach dziś odbywał się tzw. chrzest pielgrzymkowy. Widać to było na twarzach niektórych pątników, na których pojawiły się różne znaki i malowidła. Wszyscy są już zatem pielgrzymami "pełną gębą". Od dziś także coraz trudniej o nocleg, ale dobrze, że są otwierane szkoły, czy jakieś sale na wioskach, w których można znaleźć schronienie. Ale przecież to jest pielgrzymka, wygody zostały "w Poznaniu". Dziś modliliśmy się za emigracje - to nowa intencja, która pojawiła sie pierwszy raz rok temu. Ludzie, którzy z różnych powodów, najczęściej ekonomicznych, wyjechali za granicę, potrzebują naszego wsparcia. Jak wspomniał w kazaniu ks. Sławek z grupy 10 z emigracją zawiązanych jest wiele niebezpieczeństw: miedzy innymi rozpad małżeństw, lub nieudane związki, utrata wiary, poczucie "zawieszenia" między dwoma państwami czy narodami. A tradycyjnie większość grup zeszła się na Eucharystię w lesie za wioską Wróblew, gdzie już od wielu lat czekają na nas mieszkańcy okolicznych wiosek i przygotowują dobry chleb z białym serkiem, placek "własnej roboty" - palce lizać. Dobroć ludzi jest wspaniała. Jak juz pisaliśmy na wstępie - wychodzimy na ostatnią prostą; do Częstochowy coraz bliżej; choć nogi bolą i czasami ciężko juz iść i o nocleg coraz trudniej, to jednak w sercu jakby trochę raźniej - bo już tak blisko. Pozdrawiamy i do zobaczenia na Jasnej Górze!

14 lipca
To już przedostatni dzień naszego wędrowania. Dzień rozpoczął się słonecznie i bardzo upalnie. Wraz z upływem godzin pojawiało sie coraz więcej chmur i to coraz ciemniejszych, aż w końcu stało się...przed godziną 13 "walnęło" na całego" i zrobiła się burza i niezła ulewa. I tak właściwie było juz do końca dnia. Niestety. Piszę niestety, bo teraz przed Częstochową kiedy coraz trudniej o noclegi, żal bo wielu nie będzie miało okazji aby sie porządnie osuszyć. Przez ten deszcz mieliśmy trudności z odprawianiem mszy. Grupy poznańskie zgromadziły sie w kościele w Krzepicach; grupy opalenickie w Grodzisku i Wręczycy. Można sobie wyobrazić kościoły pełne zmoczonych ludzi, kiedy wszyscy zaczynają parować...To też specyficzne doświadczenie pielgrzyma. Trochę smutno i przykro pisać o tym, ale niestety niektóre kościoły są zamykane przed pielgrzymami, którzy przychodząc na miejsce noclegu nie mogą nawet pomodlić się w kościele. Tak właśnie było w Kłobucku. No cóż...zamilczmy nad tym tematem i może warto odmówić "zdrowaśkę"... Wielu pątników jest bardzo zmęczonych - to jednak duży trud wędrowania. Ale kiedy, jak to było na mszy, razem się modlimy, śpiewamy Bogu, to wszyscy nabierają jakiejś wielkiej mocy i siły. To też jest niezwykłe. Jak już pisaliśmy to przedostatni dzień - jesteśmy na ostatniej prostej. Jutro kiedy ruszą grupy i wyjdą z Libidzy na wprost pojawi sie wieża Jasnej Góry i serce zacznie szybciej bić.

15 lipca
Jasna Góra!!
Jesteśmy. Tyle dni pielgrzymowania, bólu nóg, różnych innych dolegliwości.
około godziny trzynastej grupa 10 jako pierwsza wprowadzała całą pielgrzymkę przed jasnogórski szczyt. Niektórzy pątnicy padają krzyżem na ziemi.
Każda grupa była witana przez ks. kapelana, czytane są "dane statystyczne", charakterystyka grupy i po chwili modlitwy idziemy, aby stanąć przed Cudowny Obrazem. To niezwykła chwilą, na którą tak naprawdę czeka się te wszystkie dni pielgrzymki.
Można wypowiedzieć wtedy wszystkie intencje niesione w sercu.
U wielu pątników w oczach płyną łzy - szczęścia, wzruszenia.
O godz. 16 na Szczycie rozpoczęła się msza święta pod przewodnictwem ks. Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego. Uczestniczą w niej wszyscy pielgrzymi, a także Ci, którzy przyjechali tu autokarami z różnych parafii diecezji.
Na zakończenie słowa podziękowania, trochę śpiewu i "radosnego wykrzykiwania". Ksiądz Arcybiskup otrzymał od pątników grupy 10 obraz matki Bożej świętogórskiej, ksiądz kapelan obraz uśmiechniętego bł. Jana Pawła II.
Część pątników po mszy wraca do domów.
Część pozostaje jeszcze na uroczystości odpustowe, ku czci Matki Boskiej Szkaplerznej i na nocne czuwanie z 16 na 17 lipca.
Część jutro rusza dalej do Łagiewnik - do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.
Za wszelkie dobro i za to że tu jesteśmy Bogu niech będą dzięki.