Relacje z 76 Poznańskiej Piegrzymki na Jasną Górę 2010.
To jest niesamowite.
Jak ten czas szybko mija. Wydaje się, że to tak niedawno, jakby miesiąc minął od ostatniej pielgrzymki,
a to już rok i znowu ruszamy na pielgrzymi szlak.
Pewnie nikt za bardzo nie brał na serio, że dziś może tak mocno padać, patrząc jeszcze wczoraj'
na piękne niebo. Ale stało się...
Wczoraj grupy opalenickie wyruszały przy pięknej pogodzie, dziś grupy poznańskie w deszczu.
Bądźmy świadkami Miłości - to hasło tegorocznej pielgrzymki.
Jako patron towarzyszy nam św. Jakub.
W tym roku w czasie głoszonych konferencji będziemy między innymi słuchać i rozważać tekst
Listu św. Jakuba.
Wczoraj o godz. 7.30 w kościele pw. św. Józefa w Opalenicy rozpoczęła się msza na rozpoczęcie
tegorocznej pielgrzymki. Odprawiał ją ks. Bp Grzegorz Balcerek, tutaj zgromadziły się grupy 21 i 10.
Potem w Grodziskuy Wlkp druga msza i początek drogi grupy 20, która po raz 25 wyrusza na pielgrzymi szlak.
Ka Biskup w homilii poruszył między innymi problem Eucharystii, jej znaczenie i roli w życiu chrześcijanina,
a także problematykę rodziny, która jeszt szkołą miłości.
Zwrócił także uwagę, że osoby, które przyjmują pątników pod swój własny dach, także w jakieś formie pielgrzymują
i także stają się świadkami miłości.A potem w drogę i wszystko się zaczęło.
Dziś od rana w Poznaniu ulewa. Lała sie woda z nieba, że hej. Ale im bliżej godziny 8 tym większy ruch przy katedrze.
O godz. 8.00 ropoczęła się msza pod przewodnictwem Księdza Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego.
W homilli ks. Arcybiskup w 5 punktach rozważał sens i znaczenie pielgrzymowania.
Kiedy pielgrzymka jest dobra i ma wielkie znaczenie? Nie wtedy, kiedy jest wielka ilość pątników,
ale wtedy kiedy bardzo duża ilośc pątników przeżywa swoje nawrócenie.
Po mszy kiedy wszystkie grupy były ustawione ruszyliśmy wszyscy na szlak, oczywiście powodując lekkie
zamieszanie i korki na ulicach Poznania.
Cały dzień wszystkiom pątnikom tawarzyszył deszcz, czasami bardzo obfity, ale kiedy dzień powoli chylił
się ku zachodowi, pojawiło się słońce i świat stawał się coraz jaśniejszy.
Dziś modliliśmy się za Kościół i papieża.
Jak każego roku doświadczyliśmy także dobroci ludzi, którzy po drodze przygotowywali posiłki, aby
pielgrzymi nabrali sił ciała.
Niestety miał miejsce dziś nieprzyjemny incydent, jakiś można powiedzieć mało odpowiedzialny kierowca potrącił
pątników z grupy 2 i 1. Na szczęscie skończyło sie tylko potłuczeniami.
Wszystkie intencje, modlitwy i prośby tych, którzy zostają w domach zabieramy ze sobą, a tych, którzy są niezdecydowani
zapraszamy na pielgrzymkę.
Pisałem wczoraj o przykrym zdarzeniu na Pielgrzymce.
Dziś rozdzwoniły sie telefony z mediów z pytaniami na ten temat.
Wszystkie osoby, które ucierpiały idą dalej w pielgrzymce.
Choć może wydawać się, że to groźny wypadek, spotkanie człowieka
z samochodem może okazać się niebezpiecznie, o czym piszący, te słowa,
mógł sam się przekonać, to jednak tym razem wszystko zakończyło się dobrze
i myślę, że wszystkie spekulacje można na tym zakończyć.
Spieszę więc z informacją, aby wszystkich uspokoić, poszkodowani pątnicy idą dalej,
a więc urazy były bardzo małe.
Dzień dzisiejszy to modlitwa za ojczyznę, o której można wiele mówić,
ale, jak powiedział dzisiejszy kaznodzieja, ks. Przemysław z Grupy I, na mszy
w Nowym Mieście, trzeba przede wszystkim ją kochać i szanować.
Podobnie jak w latach ubiegłych doświadczyliśmy wielkiej dobroci ludzi.
Parafie w Nowym Mieście, Chociczy, Solcu, Nietrzanowie (Murzynowo), Gostyniu Starym (Gola),
Pawłowicach, Oporowie, Żytowiecku (Lęka Wielka) przygotowały posiłki dla pątników.
Taka gościnność jest najpiękniejszym świadectwem miłości. Możemy tylko wyrazić
naszą wdzięczność i zapewnić o modlitwie.
Wczoraj oprócz grup poznańskich wyruszyła ze Śmigla grupa 17, a dziś do naszej
rodziny pątników dołączyła Grupa 16, która wyruszyła z Leszna.
Dziś Pan Bóg towarzyszyło nam Słońcem, które od czasu do czasu chowało się
za chmurki, a także orzeźwiającym wiaterkiem.
Po wczorajszym deszczu dziś wszyscy mogli się wysuszyć :)
Jest taki zwyczaj, że na pielgrzymce każda grupa ma tzw. pogodny wieczorek
Dziś wieczorem w Pudliszkach spotyka się grupa 21.
Na pielgrzymce jak w życiu: jest czas na modlitwę, pokutę, powagę i skupienie,
ale także czas aby się pośmiać i pobawić.
Idą upały i my też idziemy i wszystkich pozdrawiamy.
8 lipca, kolejny dzień pielgrzymki, od samego rana przy pięknym słońcu. Dziś modlimy się za chorych. Grupy, które wyszły z Jarocina spotkały się na mszy w Zakrzewie
na terenie Domu Pomocy Społecznej, miejsce odpowiednie do sprawowania Eucharystii właśnie w takim dniu. Pozostałe grupy odprawiały w różnych parafiach. Dziś
podobnie, jak wczoraj doświadczyliśmy wielkiej dobroci ludzi, którzy przygotowywali posiłki dla pielgrzymów. Dla nas to jest niezwykłe i piękne doświadczenie; są
ludzie, dla których przyjęcie pielgrzymów i pomoc w pielgrzymowaniu jest czymś naturalnym, w odróżnieniu od niektórych "komentatorów" internetowych czy
użytkowników CB radia, którzy w niewybrednych słowach wypowiadają sie o pielgrzymce i pielgrzymach. No cóż takie życie. Ale my nie zważając na to idziemy dalej
modląc sie także za tych wszystkich nam nieprzychylnych.
Trzeba wspomnieć, że dziś w wiosce Babkowice koło Pępowa, Grupa 20 wychodząca z Grodziska Wlkp., obchodziła dziś swój jubileusz. Po raz 25 jest na trasie
pielgrzymki. Po mszy z udzieleniem sakramentu chorych i po smakowitym obiedzie, rozpoczął się "festyn": najpierw ponad godzinny film o grupie 20, wręczenie
pamiątek i podziękowań, ludziom, którzy wspierają grupę i sponsorom, a potem koncert. Sala była specjalnie udekorowana, w kolorowe baloniki, jubileuszowe
dekoracje. Pielgrzymi więc mieli swoje święto.
Dziś jest taki dzień, kiedy nasza Pielgrzymka jest najbardziej rozciągnięta. Między grupami opalenickimi a poznańskimi jest odległość około 80 kilometrów. Niezły
wachlarz. Ale jeszcze dwa dni i wszyscy będziemy już razem pielgrzymować.
Jak zwykle na pielgrzymce są chwilę radosne, ale i trudne. Widać zmęczenie, widać grymasy bólu i różne kontuzje. Czasami może też i trochę puszczają nerwy. Ale
jest też wiele radości i wzajemnej serdeczności, jak to między ludźmi. Jutro kolejny dzień: grupy poznańskie modlą się o powołania, a opalenickie o jedność
kościoła, a po jutrze odwrotnie, Ale o tym potem. Pozdrawiamy :)
Ruszyła kuchnia polowa. To swoistego rodzaju atrakcja pielgrzymkowa. Ekipa "pudliszkowska" ruszyła do boju, dziś serwując pielgrzymom grup opalenickich zupę pieczarkową. Aczkolwiek nasi panowie z kuchni mówili, że dziś do wyboru dwie zupy: pieczarkowa, albo grzybowa. W sumie coś w tym jest. :) Nasza kuchnia umiejscowiła się w Zdunach, gdzie spała grupa 21, a rano wraz z grupą 16 odprawili Eucharystie. A potem dalej na pielgrzymi szlak w kierunki Odolanowa i okolic. Od rana piękne słońce i bardzo, bardzo ciepło, ale lepiej tak niż miało by lać. Trzeba tylko odpowiednio się ubrać (nie plażowo) i pić dużo płynów. Grupa 20 po wczorajszym jubileuszu dziś wyglądała nawet bardzo dobrze ;) i z radością srebrnego jubilata wędrowali dalej. Dziś grupy opalenickie modliły się o jedność chrześcijan.
Natomiast dla kilku grup poznańskich dziś to swoistego rodzaju kilkokilometrowy spacer. Z Raszkowa i Pogrzybowa do Ostrowa Wlkp. A dla niektórych bardzo długi: jak dla gr. 3 z Roszek do Jankowa Przygockiego, gr. 7 z Rozdrażewa do Gorzyc, czy 9 ze Sośnicy do Przygodzić to istni "maratończycy".
Warto jednak wiedzieć, że każda grupa w swojej marsz rucie ma tak jeden lub dwa bardzo długie odcinki, ale za to są też takie "spacerowe".
Tradycyjnie w Pogrzybowie koło Raszkowa odbyły się tzw. pielgrzymkowe prymicje, a to dlatego, że dziś grupy poznańskie modliły się za powołania. O godz. 13 Eucharystii przewodniczył i kazanie wygłosił ksiądz Neoprezbiter, czyli wyświęcony w tym roku, Wojciech Pieczyński, pochodzący z Poznania, a od 1 lipca wikariusz w Nowym Tomyślu w parafii NMP Nieustającej Pomocy. W homilii dał nam świadectwo swojego powołania. Niech dobry Bóg umacnia Go w swoim wyborze drogi życia.
Na tej mszy zgromadziły się wszystkie, no prawie wszystkie, bo bez grupy 13, tzw. grupy poznańskie. W parku koło kościoła przy ołtarzu polowym, pośród drzew i cienia sprawowana Eucharystia dała siły ducha, ale dały także wypoczynek dla ciała. Mamy już w nogach ponad 100 kilometrów, a z każdym krokiem jesteśmy coraz bliżej Częstochowy.
Można tylko powiedzieć: uffff, ale upał!!
Słońce dało nam popalić niemiłosiernie, ale w sumie nie ma co narzekać. Jakby było chłodno mówilibyśmy co za lato, jakby padało, ale leje i tak źle i tak niedobrze. Mie ma co narzekać, aczkolwiek mogło by być 3 -4 stopnie mniej. Ale do rzeczy, co się dziś wydarzyło?
Grupy opalenickie modliły się o powołania i podobnie jak wczoraj, odbyły się pielgrzymkowe prymicyjne. Na parkingu leśnym za wioską świeca koło Odolanowa, odprawiona została Eucharystia, którą odprawił jako główny celebrans i kazanie wygłosił ks. Neoprezbiter Sławomir Kostrzewa pochodzący z Krynicy Zdrój w diecezji tarnowskiej, a pracuje jako wikariusz w Gostyniu w parafii pw. świętego Ducha. Dał świadectwo swojego powołania i swojej rodziny. Padły bardzo ciekawe słowa mówiące o tzw. kryzysie powołań kapłańskich o którym często piszą media. Powołuje Pan Bóg, a przecież On kryzysu nie ma. Ale trzeba jasno powiedzieć o kryzysie rodziny, bo przecież księża pochodzą z naszych rodzin.
Po mszy wszystkie grupy miały adoracje Najświętszego Sakramentu w drodze, idąc przez kilka minut w skupieniu i milczeniu w obecności Jezusa w najświętszym Sakramencie.
Dla grup poznańskich to tradycyjny dzień modlitwy o jedność chrześcijan. Po drodze Kotłów - miejsce szczególne, gdzie w latach 70- tych doszło do rozłamu. Dziś wyjątkowo na mszy zgromadziliśmy się w kościele i wokół kościoła z dwóch powodów: po pierwsze 13 września ubiegłego roku dokonano koronacji obrazu Matki Bożej; drugi powód więcej cienia. Do tej pory odprawialiśmy msze na łące, na której przez kilka lat gromadzili sie na modlitwie wierni Kościoła rzymskokatolickiego, kiedy kościół był okupowany. W kazaniu miejscowy proboszcz zachęcał nas do tego, abyśmy świadczyli o miłości, byli świadkami Pana Jezusa i szukali wpierw Królestw Bożego, a wszystko inne będzie nam przydane.
A po mszy i po posiłku w Kotłowie i Mikstacie droga do Ostrzeszowa.
Jakby na to nie patrzeć jesteśmy na półmetku. Teraz to już z górki.
Kto będzie miał trzecie miejsce w mistrzostwach świata w piłce nożnej? Zobaczymy.
Wczoraj Niemcy, a dziś Holandia? a może Hiszpania?
A co na pielgrzymce? Jak co dzień, idziemy! Mimo upału, ale nie ma co narzekać. Dzisiejszy dzień był poświęcony emigrantom. A także dziś po raz pierwszy spotkali się ma szlaku pielgrzymi z grup opalenickich i poznańskich. Teraz w sposób namacalny stanowimy jedną pielgrzymkę. W Parzynowie pod Ostrzeszowem sprawowana była Eucharystia pod przewodnictwem księdza Biskupa Zdzisława Fortuniaka. W słowie skierowanym do pielgrzymów między innymi w oparciu o ewangelię ukazał nam potrzebę postawy miłości bliźniego, a bliźnim jest każdy człowiekiem.
Parafianie w Parzynowie przyjmują na nocleg pielgrzymów grupy 10, a także przygotowują posiłki dla 4 grup.
Pozostali pielgrzymi korzystali dziś z kuchni polowej. Dzisiejszy etap był o tyle trudny, że przez kilka kilometrów musieliśmy iść główną drogą nr 11. Dobrze, że dziś niedziela, bo na trasie ruch, zwłaszcza ciężarówek, był mniejszy: łatwiej się szło, a my sami nie spowodowaliśmy zbyt dużych korków.
Jak juz wspominałem dzisiejszy dzień poświęcony był modlitwie za emigracje. To nowa intencja na naszej pielgrzymce; ale tak wiele osób wyemigrowało w poszukiwaniu lepszych warunków materialnych, często tracąc wartości wiary i rodziny.
Nie ukrywam jest ciężko. Wysoka temperatura daje się we znaki, ale trzeba iść dalej, tym bardziej, że Jasna Góra coraz bliżej.
Ciekawe zjawisko dziś pojawiło się na niebie....chmury na 5 sekund zakryły słońce...ale ulga ha ha!
Niech Pan nam błogosławi pięknym słońcem i powiewem wiatru.
Dziś dzień rodzinny, bo w ich intencjach modliliśmy się cały dzień ofiarując pielgrzymi trud. W Kępnie, Opatowie i Donaborowie dziś sprawowana była Eucharystia.
Zapowiadało się, że trzeba będzie dziś nadrobić prawie 4 kilometry, przez remont drogi w Bolesławcu. Ale dzięki "tambylcom tu" udało się na znaleźć obejście i nadrobiliśmy zaledwie i około 600 metrów.
Przez wiele lat na dzisiejszym etapie rozgrywane były mecze piłkarskie między grupami, jednak ze względu na panujące upały i zdrowy rozsądek, tego roku zrezygnowano z piłkarskiego mundialu.
A i tak było tego dużo przez ostatni miesiąc w TV (a i tak faworyci piszącego te słowa przegrali).
No cóż...
A tym czasem pielgrzymi idą dalej - dziś grupy opalenickie miały dość długie etapy i wydarły nieźle do przodu. Oj spieszy im się na Jasną Górę. No i dobrze.
Dziś w grupach odbywał sie także tzw. chrzest pielgrzymkowy. Ci, którzy idą pierwszy raz zostali w sposób uroczysty i przez polanie wodą włączeni do wielkiej rodziny pątników.
Trzeba wspomnieć o naszym "szczególnym" pątniku, Panu Mariuszu, który postanowił trasę z Poznania do Częstochowy przebiec. Czyli "strzelić" 7 maratonów. To niezły wyczyn. Dziś dobiegł do Kępna. Trzymamy kciuki i modlimy się za niego, abyśmy razem 15 lipca weszli i wbiegli na Jasną Górę razem.
U wielu pątników widać zmęczenie, pojawiają się kontuzje, ale przecież Częstochowa coraz bliżej. Trzeba wytrwać. Już za właściwie za trzy dni Jasna Góra. :)
Można powiedzieć, że dziś złamaliśmy "dobrą" tradycję pielgrzymkową. Albowiem przez ostatnich kilka lat dzień dzisiejszy kończył się ulewą, a dziś nic. Owszem pojawiły się ciemne chmury, powiało dość mocno, zagrzmiało i jak na razie ani kropli deszczu. Zobaczymy co będzie dalej. Może choć odrobinę spadnie.
A co na pielgrzymce? Można żartobliwie powiedzieć nic nowego - IDZIEMY - tak jak przez ostatnie dni. Trzeba jednak przyznać, że dzisiejszy etap był bardzo wyczerpujący: dziś była tzw. pielgrzymkowa pustynia. Po mszy świętej odprawianej w lesie za wsią Wróblew, tradycyjnie na przygotowanej przez miejscowych gospodarzy przyczepie, 12 grup musiało przejść kilkanaście kilometrów piachami i lasami. Przy dzisiejszej pogodzie był to nie lada wyczyn. Po przyjściu do wioski Gana, czekała kuchnia polowa i serwowała zupę fasolowo-grochową (odrzytową), chyba na przyspieszenie tępa marszu. I właściwie się spełniło, bo część grup przyszło trochę wcześniej na miejsca noclegowe.
Dziś także kilka grup wyszło na drogę nr 43 i "wybrani" pątnicy po raz pierwszy mogli zobaczyć drogowskaz z napisem "Częstochowa". Ale fajnie. To znaczy, że faktycznie Jasna Góra coraz bliżej.
Podobnie jak w dniu wczorajszym i dziś w części grup odbył się tzw. chrzest pielgrzymkowy. Czyli nowi pątnicy zostali włączeni do wielkiej rodziny pielgrzymów.
Wokół nas także coraz więcej handlarzy, sprzedających różne wiktuały. Największym powodzeniem ciszyły się dziś wszystkie napoje. Pielgrzymi wypili hektolitry płynów. Nie ma się co dziwić.
I tak dzień powoli chyli się ku zachodowi. Właściwie jeszcze jutro i będziemy w Częstochowie. Szybko przeleciało.
Od jutra idziemy główną drogą pod tym względem to trudna droga, miejmy ndzieję, że będzie bezpieczna.
POZDRO! :)
Wydawać by się mogło, że po tylu dniach marszu w upale człowiek jest juz przyzwyczajony. A jednak...dzisiejszy etap dał się mocno we znaki. Bardzo ciężko się szło pielgrzymom, bo oprócz tradycyjnego już upału marsz główną drogą, po której poruszają się samochody osobowe i tiry jest bardzo uciążliwy. Co jednak najważniejsze Jasna Góra już tuż, tuż i to jest najważniejsze. Szkoda tylko, że kościół w Kłobucku był zamknięty.
Dziś warto napisać jak wygląda dzień pielgrzyma. Wcześnie rano trzeba wstać: wymarsz jest o godzinie 7, a nawet o 6, na nocleg o przychodzimy około 18/19, a czasami nawet o 20 - jeśli etap ma prawie 40 kilometrów. Po drodze poranne modlitwy, wprowadzenie w tematykę dnia no i oczywiście śpiew "Godzinek". Każdego dnia odmawiany jest cały różaniec, wszystkie cztery części, głoszone są konferencje dwie, lub trzy w ciągu dnia. Czasami odwiedzają nas goście z prelekcjami. Dzień wypełniony jest także śpiewem, modlitwami o godz. 15.00 Koronka do Bożego miłosierdzia. Jest także czas na milczenie, adoracje, albo na najzwyklejsze w świecie, rozmowy i śmiechy z drugim człowiekiem. Na pielgrzymce nie można się więc nudzić, dla każdego coś miłego. :)
Teraz spać, a jutro....jutro Jasna Góra nasza :)
Można powiedzieć to juz koniec - choć pielgrzymka kończy się nocą czuwania z 16 na 17 lipca - to dziś doszliśmy na Jasną Górę. około godziny 12.45 grupa 9, jako pierwsza stanęła przed Szczytem Jasnogórski, i została powitana przez księdza kapelana. I tak każda następna, potem trochę drogi, kaplica Matki Bożej i w ciszy wypowiedziane wszystkie intencje niesione w sercu. To właśnie na tę chwilę czeka sie przez wszystkie dni pielgrzymki, ciężkie w tym roku przez upału. Z oczu wielu płyną łzy i nikt się tego nie wstydzi. Potem msza święta odprawiana na szycie pod przewodnictwem ks. bpa Zdzisława Fortuniaka, pożegnania i tak wielu wybiera się do domu....a szkoda bo przecież idziemy na jutrzejszą uroczystość Matki Bożej Szkaplerznej. Ale właściwie pielgrzymka się nie kończy. Powinna przynieść owoce bycia lepszym człowiekiem, przez najbliższy rok - oby tak sie stało.
Najważniejsze, że jesteśmy, może trochę mało, ale jesteśmy My pielgrzymi z wielkopolski.
Bogu niech będą dzięki.
Jutro o 11 suma odpustowa, o 17 Droga krzyżowa, potem Apel jasnogórski i całonocne czuwanie.
Bogu niech będą dzięki za 76 Poznańską Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę